Wielkanocne zabawy i tradycje

Hola hej!

Wielkanoc tuż tuż, dlatego chciałam podsumować jak zapamiętałam ten czas kiedy byłam dzieckiem, te kilkanaście lat temu.

Jak przygotowania do Wielkanocy i samo to święto wyglądało dla maluchów u mnie w rodzinie? Przede wszystkim nigdy nie byliśmy odcinani od porządków i gotowania. Mama znajdowała dla nas zadania, którymi na pewno nie wyrządzimy więcej szkody niż pożytku, a będziemy się czuć ważni. :)

Dlatego też kilka dni przed niedzielą do najważniejszych zadań dla małolatów należało: trzepanie dywanu, odkurzanie kurzy, układanie ubrań i kosmetyków w szafach. Przy gotowaniu też mieliśmy swoje miejsce! Oczywiście głównie to było obieranie owoców i warzyw (obieraczką, nie nożem), miksowanie jajek z cukrem (oh, jak ja to uwielbiałam, bo można było podjadać, mniaaaam). Dodatkowo mogliśmy tworzyć ozdoby do wielkanocnego koszyczka – pisanki, tasiemki, papierowe zajączki były na naszej głowie – jaka to była duma zobaczyć, że mama używała wszystkich naszych tworów i ustawiała je na najważniejszych miejscach w domu i w koszyczku. :) :) :)

Klasyczne techniki tworzenia pisanek to albo na wydmuszkach, albo na gotowanych jajkach. Można było ugotować je w obierkach z cebuli a potem wydrapywać wzorek. Powszechne u nas w domu były także wyklejanki malowanie farbkami, czy w ostateczności używanie naklejek. Obecnie moja ciocia zajmuje się decoupage, i to jej jajeczka stoją u nas w domu jako piękna dekoracja. :)

Ostatnie, lecz nie mniej ważne (a nawet najważniejsze!) było przygotowanie się do Lanego Poniedziałku. Broń w postaci pistoletów, jajek, butelek po wodzie z dziurką w korku, balonów napełnionych wodą czy najtańszych perfum z warzywniaka była kolekcjonowana już od czwartku. Największym wyzwaniem tego dnia było bycie pierwszym, kto zaskoczy rodzinę jeszcze w łóżkach! Niestety jako dziecko nie miałam w sobie tyle samozaparcia, żeby wstać przed 7:00 rano, więc to tata ze szklanką wody wprost na twarz budził nas w poniedziałkowy poranek. :) Do dziś ta tradycja się nie zmieniła u nas w domku.

Jak byłam dzieckiem to chodzliśmy „za oblewką” po wsi u babci – sąsiedzi dawali nam cukierki, ciastka, czasem drobniaki. Było dużo frajdy, kiedy ktoś stanął z nami do walki na pistolety! :)

A jak wygląda Wielkanoc u Was? Macie jakieś specyficzne tradycje bądź zabawy dla dzieci?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>